Dziecinada Pure Poland w Złotych Tarasach

Twoja ocena: None Średnia: 4.6 (12 votes)

Z pewnością może dziwić fakt, że w ścisłym centrum Warszawy trudno o sensowną siłownię. W promieniu kilkuset metrów od umownego "środka ciężkości" (Dworzec Centralny) jest przynajmniej kilka, jak nie kilkanaście klubów. Niestety osobiście mi nic nie przypadło specjalnie do gustu. Nie chcę się skupiać na każdym klubie z osobna. Problem sprowadza się albo do minimalnego wyposażenia, albo niczym nie uzasadnionych, horrendalnych opłat, pobieranych chyba jedynie za wątpliwy prestiż niektórych klubów.

Wiele osób bardzo ucieszyła wiadomość o tym, że w Złotych Tarasach powstanie siłownia. Reinhold Lifestyle informował o planach otwarcia siłowni już od wakacji 2007. Niestety inwestor najpierw przesuwał termin otwarcia co kilka miesięcy, żeby finalnie całkowicie wycofać się z inwestycji. Kolejne podejście wykonuje Pure Poland. Wszystko jest na dobrej drodze, bo siłownia jest już prawie ukończona, ale nad Tarasami musi ciążyć jakieś fatum. Daty otwarcia przesuwają się praktycznie codziennie.

Wstępną datą otwarcia miał być 13 lipca 2009. Taką też datę wpisywano do umów ludziom, którzy wykupywali członkostwo już kilka miesięcy wcześniej. Pierwsze poślizgi pojawiły się dość wcześnie, bo osoby zgłaszające się na początku czerwca zapraszano na otwarcie już 20 lipca. Oficjalnego tłumaczenia nie było. Mętnie dezinformowano, raz mówiąc o problemach, a raz tłumacząc się koniecznością rozładowania ruchu. Wyjaśnienia były niby sensowne, a poślizg minimalny, więc nikt chyba specjalnie się tematem nie stresował.

Kiedy przyszedł oczekiwany 20 lipca wiele osób spakowało się i ruszyło na siłownię (wcale nie gdybam, wystarczy przejżeć żale wylewane na forach). Niestety wszyscy odbili się od drzwi wejściowych odprawieni informacją, ze termin został przesunięty na 22 lipca. Jak nie trudno się domyśleć, 22 lipca również do otwarcia nie doszło, a termin został oficjalnie przesunięty na 27 lipca (poniedziałek). Tutaj też padło telefoniczne zapewnienie, że klub będze tak naprawdę czynny od 25 lipca (sobota). "Po prostu cały sprzęt będzie jeszcze raz testowany i nie chcą przeludnienia, ale niecierpliwi będą mogli zacząć treningi już od weekendu". W poniedziałek 27 lipca poinformowano, że od bladego świtu we wtorek 28 można uderzać na siłownię.

Wczoraj rano (28 lipca) do otwarcia również nie doszło. "Wydłużająca się inspekcja pożarowa" zmusiła obsługę do odprawienia kolejki oczekujących z informacją, że termin najprawdopodobniej przesunie się na popołudnie. Chwilę później oficjalny termin otwarcia przesunięto o dwa dni (30 lipca).

W czym tak naprawdę tkwi problem z Pure Poland w Złotych Tarasach? Teoretycznie problemu nie ma. Mamy na razie dwutygodniowy poślizg w otwarciu prawdopodobnie największego w Polsce Fitness Clubu. Przy tak gigantycznym przedsięwzięciu nikogo to chyba specjalnie nie dziwi. Dziwi mnie natomiast szczeniackie podejście do klientów, robienie z ludzi idiotów oraz straszne niekompetencje osób zarządzających tym obiektem.

Przede wszystkim ukłon w kierunku fatalnego managera klubu. Czy przesunięcie terminu o 2 tygodnie lub miesiąc spowoduje katastrofę? Ludzie zaklną pod nosem, co bardziej butni nawet zapyskują bogu ducha winnej dziewuszce na recepcji i wszyscy wrócą za miesiąc. Tymczasem Pure usilnie chce zacząć działać już od zaraz, tylko ciągle coś się dzieje. W efekcie mamy totalny chaos i podirytowanych klientów. Tak trudno podjąć jedną męską decyzję i przesunąć ten termin na 1 września? Jak uda się wcześniej, to będzie świetnie - można powiadomić klientów e-mailem, zamieścić informację na stronie WWW. Wiele osob pewnie się dowie że klub otwarto przed zapowiadanym terminem. Kolejnym atutem takiego rozwiązania będzie rozładowanie tabunu niecierpliwych na różne terminy, dzięki czemu unikniemy sytuacji, kiedy pod klubem w dniu finalnego otwarcia stanie 1000 osób. Zamiast konkretnych informacji mamy zmiany decyzji co drugi dzień, niedoinformowanych pracowników podających klientom sprzeczne informacje i totalny chaos.

Najbardziej denerwujące są brednie rozpowiadane klientom. Mam przynajmniej 5 znajomych, którzy z niecierpliwością oczekują otwarcia. Część z nich już się odbiła od zamkniętych drzwi, a większość raz na jakiś czas wydzwania do Pure. Tematem przewodnim rozmów telefonicznych jest wspomniana już inspekcja pożarowa. Przy każdej kolejnej obsuwie słyszymy tą samą nudną już bajeczkę o strażakach. Czy rzeczywiście stan obiektu jest tak fatalny, pod tym względem, że inspektor nie był w stanie oddać obiektu do użytku po ośmiu podejściach? Ile można wciskać ludziom ten sam kit? Przecież nie ma żadnego obowiązku tłumaczenia się. Wystarczyła by informacja, że klub zostanie otwarty później z powodów technicznych. Fantazjowanie i opowiadanie historyjek przez telefon na prawdę tylko pogarsza sprawę. Ludzie czują się lepiej, kiedy mają powód - ale czują się znacznie gorzej jak dowiedzą się, że ten powód to bzdury wyssane z palca. Irytuje również 100% pewność wszystkich pracowników, że "to właśnie jutro jest ten dzień". Sam słyszałem takie zapewnienia dwukrotnie. "Cokolwiek by się nie działo, jutro od 6:30 ruszamy pełną parą!" Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle.

Brak w zasadzie jakichkolwiek informacji też jest mocno denerwujący. Strona teoretycznie jest aktualizowana jest w miarę szybko. Nie wytrzymuje jednak tempa zmian daty otwarcia klubu. Informacja o tym, że klub nie zostanie dzisiaj otwarty 28 lipca pojawiła się na stronach Pure o 14:00. Od 6:30 z pewnością sporo osób zdążyło się o tym przekonać na własnej skórze. Kontakt z klubem też jest utrudniony, bo na jak mniemam oblegany numer trudno się dodzwonić. Notabene pracownicy klubu powtarzają ciągle mantrę o mistycznym mailingu wysyłanym do członków klubu z informacją o przesunięciu daty otwarcia. Tymczasem ani ja, ani żaden z moich znajomych nie otrzymał od klubu nawet jednego maila.

W ramach ciekawostki dodam jeszcze, że aby dostać się do środka Złotych Tarasów o 6:30 należy okazać kartę członkowską Pure ochronie przy wejściu. Idąc pierwszy raz na siłownię owej karty oczywiście jeszcze nie miałem. Co prawda udało mi się wejść machając przysłowiowym biletem ZTM, aczkolwiek domyślam się, że parę osób mogło zostać zawróconych już na tym etapie, zwłaszcza że telefony w Pure o tej porze pozostawały głuche.

Osobiście mam straszny niesmak spowodowany cała tą sytuacją. Wczoraj pierwszy raz odbiłem się od klubu, ale już trzy razy byłem spakowany i gotowy startu. Alternatywy na obecną chwilę nie mam, bo lokalizacja idealnie mi pasuje, cena jest akceptowalna, a sam klub na podstawie doświadczeń z Blue City oceniam bardzo dobrze. Nawet jeżeli to bagno ma trwać nadal, to ja i tak jestem sceptycznie nastawiony i na kolejne puste deklaracje będę odporny. Miło by było jednak, gdyby ktoś w Pure pozbierał się do kupy i powiedział coś konkretnego. Ciekawi mnie też, czy klub planuje jakąkolwiek formę rekompensaty ludziom, którzy mają w umowach wpisaną konkretną datę. Przy pierwszym przesunięciu (13 lipca) obiecywano darmowe członkostwo za resztę miesiąca. Obecnie to chyba już nie jest aktualne. Mam tylko nadzieję, że będzie to coś ciekawszego niż zasypanie klientów darmowymi karnetami na solarium...

Z niecierpliwością czekam na bzdury, jakie usłyszymy we czwartek.