Wszystko jest kwestią podejścia
Zawsze najtrudniej zrobić ten pierwszy krok. Przez lata żyjemy wychowywani przez otaczające nas społeczeństwo i rodzinę. Wpajają w nas pewne wzorce, zakorzeniają się w nas pewne schematy działania, poglądy, możliwości. Nawiązujemy relacje z otaczającym nas światem i ludźmi. Wypracowujemy sobie strefę komfortu i podświadomie robimy wszystko żeby w niej pozostać. Każde zachowanie wykraczające poza ustaloną rutynę budzi w nas wewnętrzny opór. Dzieje się tak nawet w kwestiach bezdyskusyjnie pozytywnych, które mogą nam wyjść jedynie na dobre. Zawsze znajdziemy sobie odpowiednią wymówkę, by nie spróbować czegoś nowego. "To się na pewno nie uda", "ludzie będą się ze mnie śmiali", "ja się do tego nie nadaję". Ludzie zostali stworzeni tak, aby robić wszystko po najmniejszej linii oporu i nie marnować niepotrzebnie energii.
Temat oczywiście jest w 100% aktualny w sytuacji kiedy chcemy wprowadzić w swoim życiu zmiany związane z odżywianiem, treningami i tak dalej. Żeby w końcu zacząć się odchudzać i stracić te 30kg nadwagi naprawdę nie trzeba tak wiele. Wystarczy czasem trochę się poruszać i wprowadzić drobne zmiany w diecie. Niestety zawsze pojawią się tysiące wymówek i tłumaczeń dlaczego to się nie uda i czemu nie warto absolutnie nic zmieniać. Kiedy tylko zaczniemy się zastanawiać nad ewentualnymi zmianami, nasz organizm zacznie z nami walczyć. Jak sobie z tym radzić, jak osiągać wyznaczone w życiu cele, jak stawać na przeciw wszystkiemu co się dzieje - to naprawdę złożone tematy i w dużej mierze zależą od konkretnego przypadku.
Nie ma złotego środka, każdy musi wypracować swoją własną drogę do sukcesu (w jakiejkolwiek dziedzinie). Problem wielu ludzi, zwłaszcza w tematach takich jak dieta, treningi często sprowadza się do złego nastawienia, błędnego podejścia do tematu. Statystyczny grubasek noszący swoje 20kg czy 40kg nadwagi ma wypracowany szereg nawyków, przyzwyczajeń. Większość czasu (wolnego czy zawodowego) zapewne spędza w pozycji siedzącej przed komputerem / telewizorem. Kompletnie nie dba o to co je, nie zastanawia się w ogóle nad tym tematem. Ma zestaw swoich ulubionych posiłków w MCD, KFC, jest znanym klientem wielu pizzerni. W lodówce zawsze jest komplet Coli i innych słodzonych napojów gazowanych. Zapewne też zawsze znajdzie się coś na przekąskę. Batoniki, ciastka, niezastąpione czipsy, czy lody też znajdą swoje miejsce w diecie. Je absolutnie nieregularne posiłki w niekreślonych ilościach.
Kiedyś w takim człowieku w końcu urośnie jakaś potrzeba zamiany, czytaj stracenia tych zbędnych kilogramów. Nawet jak się mimo wszystko zmobilizuje, to jestem przekonany że jego wewnętrzny plan będzie kompletnie nierealny. W dużym uproszczeniu, postanowi się odchudzać - mniej jeść, ćwiczyć, etc. Tylko że będzie myślał o tym jak o chwilowych perturbacjach w swoim codziennym życiu. Będzie to traktowane jak wyjazd na wakacje. Poćwiczę pół roku, pomęczę się. Stracę 30kg i moje życie wróci do normy. Dalej będę mógł całe dnie grać w World of Warcraft obżerając się przy tym Zingerami. Oczywiście nie jest to bezpośrednio taki tok myślenia, aczkolwiek do tego się sprowadza. Ludzie traktują przejście na dietę jako coś chwilowego, coś co doprowadzi ich do danego celu i zniknie. Niestety takie podejście często sprawia że tego celu nigdy nie osiągną. Ich wyuczone przez lata przyzwyczajenia będą brały górę. Będą pojawiały się częste "wakacje od diety" czyli powrót do normalności. Nawet jeżeli ktoś osiągnie jako taki efekt, to po pewnym czasie znowu wraca do starej wagi i następuje straszne rozczarowanie. "Nie ma sensu się więcej męczyć i tak znowu przytyję".
Niestety, jeżeli masz problem z nadwagą, to najczęściej znaczy, że masz tendencje do tycia. Jeżeli chcesz coś zmienić, to nie możesz się wybrać na "odchudzający skok w bok", po którym wszystko wróci do normy. Musisz od pierwszej chwili zrozumieć, że podejmujesz decyzję która zmieni całe Twoje przyszłe życie. Nie kolejne kilka tygodni czy miesięcy. Nie znaczy to że do końca życia będziesz jadł kuskus z tuńczykiem i nigdy więcej nie zjesz w MCD. Do końca życia jednak będziesz musiał się pilnować i kontrolować mniej lub bardziej to co jesz. Jeżeli osiągniesz komfortową wagę, ograniczysz ćwiczenia, czy zaczniesz sobie folgować w diecie, to musisz ciągle pamiętać aby kontrolować swoją wagę czy wygląd. Ktoś, kto przez długi czas interesuje się tematem diety, odchudzania, treningów zyskuje bardzo dużą wiedzę, która później w mniejszym czy większym stopniu powinien realizować.
Zrozumienie, że Twoje życie wymaga radykalnej zmiany i to nie na jakiś czas, tylko na stale, to pierwszy krok do osiągnięcia jakiegoś sukcesu. Wyrobienie sobie nowych nawyków, wyjście ze strefy komfortu i poszerzenie jej to pierwszy krok, który każdy musi zrobić. Odchudzanie i zachowanie sensownej wagi to proces długofalowy, w którym nic nie pomaga tak jak rutyna. Nie możesz pić gorzkiej kawy czekając z utęsknieniem aż wrócą dni, kiedy znowu będziesz sypał do niej 5 łyżeczek białej śmierci i wlewał pół kilograma tłustego mleka. Musisz zrozumieć, że już nigdy nie będziesz mógł bez opamiętania pić litrami tak przygotowanego napóju. Zamiast cierpieć pijąć gorzką kawę staraj się ją polubić. Jeżeli to nie wchodzi w grę, pij normalną, ale rzadko. Kontroluj ile i kiedy ją pijesz, chociaż z doświadczenia szczerzę radzę pierwszą wersję. Życie staje się łatwiejsze. Raz na jakiś czas zjesz z przyjaciółmi w MCD, ale nie zestaw 3 Bic Maców + Shake + Cola i duże frytki, tylko góra jednego Bic Maca bez zestawu.
Niestety, zmiany wymagają czasem wyrzeczeń i wszystko definiuje nasze nastawienie. Zamiast umartwiać się dietą, ciesz się i motywuj spadającą wagą czy lecącymi z tyłka spodniami. Mamy zakodowane tysiące idiotycznych przekonań, które wpoiło w nas nasze otoczenie. Kawa czy herbata bez cukru jest niedobra, jajecznica z mała ilością żółtek bez kilograma sera i boczku jest niedobra. Radość daje tylko zjedzenie 2 kilogramów mięsa na obiad, małe posiłki są niedobre. Trening jest katorgą i jest niedobry. Wierząc dalej w takie rzeczy nigdy nich nie wyeliminujesz zgubnych nawyków ze swojego życia. Może uda Ci się je ograniczyć przystopować - ale wcześniej czy później znów na stałe zagoszczą w Twoim życiu. Nie możesz na chwilę wyskoczyć ze strefy komfortu, a potem znów do niej wrócić. Musisz ją poszerzyć.